To był nasz pierwszy wyjazd. Pełna spontaniczność. Na miejscu zbiórki we Wrocławiu zamiast 4 pojawiło się 2 Robert i Rojek. Nie zdeprymowani ruszyli w podbój Czechsłowacji, a właściwe od paru lat, to już Republiki Czeskiej. Noc nas zastała we wsi Josefuv Dul i tam zostaliśmy. Okazało się, że nocleg mamy pod samym wyciągiem na Tanvaldský Špičák. I tak ten weekend stał się, właściwie nieoczekiwanie, zaczątkiem pięknej wieloletniej tradycji i wielu przyjaźni.