Pomysł wyjazdu do Kazachstanu przybrał ostateczną formę w knajpie na wrocławskiej starówce, a konkretnie to na Placu Solnym, przy n-tej kolejce. Wrocławska elita wsparta skromnym przedstawicielem Wielkopolski, Robertem, po serii bardziej lub mniej bełkotliwie brzmiących konsultacji telefonicznych zatwierdziła Kazachstan. Spotkanie było krótkie, skromne lecz, na szczęście, owocne.