Nie ustając w poszukiwaniu hartu ciała i ducha w listopadzie 2019 spotkaliśmy się przy ognisku w Dormowie. Nawet nieudolna próba ugotowania w ognisku tzw. kociołka myśliwego zakończona sprowadzeniem wszystkich urozmaiconych ingrediencji do postaci węgla, nie przeszkodziła nam w dobrej zabawie i hartującym ducha „morsowaniu” w lodowatych wodach Jeziora Dormowskiego. Zaprawieni wieczornym marszem ze śpiewem na trasie Dormowo Letnisko – osławiona piwniczka Alosia – Dormowo Letnisko, dzielnie stawaliśmy przy cieple ogniska.
Najważniejsze, że osiągnęliśmy kompromis co do celu, a stały się nim Chiny.
Ha, ha Chiny jako cel narciarskiego wypadu w marcu 2020 – no co za intuicja i zdolność przewidywania. Oczywiście nic z Chin nie wyszło ale awaryjny kierunek armeński, okazał się trafionym pomysłem, i nowością dla większości członków wyprawy, którzy tam jeszcze nigdy nie byli.
A zarezerwowanie w grudniu, biletu lotniczego do Polski na 15 marca (ostatni dzień kiedy jeszcze szło wlecieć do kraju rejsowym samolotem) potwierdziło nasze zdolności organizacyjne.